Zdrowa rywalizacja i nauka przegrywania

O tym, dlaczego dziecko, które płacze po przegranej, nie jest „słabe” — czego naprawdę potrzebuje, żeby przegrywać z klasą, i jak 10 prostych zabaw może zbudować w nim coś, czego nie da żadna trofeum.

Mały Kacper, lat 5, kopie pionki ze stolika. Zuzia, lat 7, wybiega z płaczem z sali gimnastycznej. Marek, lat 6, przestaje grać w połowie meczu, bo „ta gra jest głupia” — i wszyscy wiedzą, że to dlatego, że przegrywał.

Znasz to? Większość rodziców zna. I większość rodziców w tym momencie nie wie, czy bardziej martwić się o dziecko, wstydzić przed innymi, czy po prostu nie wytrzymać i krzyknąć: „Przecież to tylko gra!”

Tylko że to nie jest tylko gra. To jeden z pierwszych wielkich sprawdzianów emocjonalnych w życiu dziecka. I to, jak przez to przejdzie — z pomocą dorosłego albo bez niej — zostanie z nim na lata.


Dlaczego przegrywanie jest tak trudne? Psychologia porażki u dziecka

Żeby pomóc dziecku z przegraną, trzeba najpierw zrozumieć, co tak naprawdę się w nim dzieje, gdy przegrywa. I zdziwić się — bo to jest głębsze, niż myślimy.

Z perspektywy psychologii rozwojowej, dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym (3–9 lat) nie odróżniają jeszcze wyraźnie między „przegrałem w grę” a „jestem przegrany”. Dla małego dziecka porażka w grze jest często doświadczana jako porażka Ja — sygnał, że jestem gorszy, mniej wartościowy, niekochany.

To nie dramatyzowanie. To efekt etapu rozwoju, przez który każde dziecko musi przejść.

Jean Piaget, szwajcarski psycholog i pedagog, opisał, że dzieci do około 7. roku życia myślą egocentrycznie — widzą świat przez pryzmat siebie. Gdy wygrywają: „Jestem najlepszy.” Gdy przegrywają: „To moja wina, jestem zły.” Brak elastyczności myślenia sprawia, że przeżycie porażki jest dosłownie boleśniejsze niż u dorosłych.

Do tego dochodzi neurobiologia. Układ nagrody w mózgu dziecka reaguje na wygraną wyrzutem dopaminy — przyjemność, ekscytacja, „chcę więcej”. Gdy wygrana nie przychodzi, mózg dosłownie odczuwa to jako stratę. Amygdala — centrum emocjonalne — przejmuje kontrolę, zanim kora przedczołowa zdąży „przemyśleć”. Stąd ten płacz, ten kopnięty pionek, ta ucieczka z sali. To nie jest fanaberia. To fizjologia.

„Dziecko, które nie umie przegrywać, nie jest zepsute. Ma po prostu za mały zasób doświadczeń, w których przegrana okazała się — przeżywalna.”

Perspektywa pedagogiczna: czego uczy przegrywanie?

Pedagodzy od dekad powtarzają coś, co brzmi paradoksalnie: umiejętność przegrywania jest jedną z najważniejszych kompetencji, które szkoła powinna rozwijać — i jedną z tych, w których szkoła radzi sobie najgorzej.

Bo przegrywanie, dobrze przeżyte, uczy dziecka rzeczy, których nie da żadna wygrana:

Odporność psychiczna (resilience)
Zdolność do powracania do równowagi po trudnym doświadczeniu. Dzieci, które mają przestrzeń na przeżycie porażki, budują tę mięśniową odporność stopniowo.
Nastawienie na rozwój (growth mindset)
Carol Dweck, psycholog z Harvardu, pokazała, że dzieci, które rozumieją porażkę jako informację zwrotną, a nie ocenę wartości, uczą się szybciej i sięgają wyżej.
Empatia i fair play
Dziecko, które wie, jak boli przegrana, jest w stanie wczuć się w przegranego rówieśnika. To fundament kultury sportowej i kulturalnego współzawodnictwa.
Regulacja emocji pod presją
Sytuacja rywalizacji to jedno z nielicznych środowisk, gdzie dziecko naturalnie doświadcza napięcia i musi nauczyć się z nim żyć — bez ucieczki.

Profesor Martin Seligman, twórca psychologii pozytywnej, podkreśla: dzieci, które doświadczyły „pokonania bariery” — czegoś, co trudne, ale przeżywalne — mają wyższy poziom poczucia sprawczości i optymizmu w późniejszym życiu. Innymi słowy: świadoma porażka w dzieciństwie to inwestycja w odporność dorosłego człowieka.


Skąd się bierze brak umiejętności przegrywania? Rola dorosłych

Zanim ocenimy dziecko, warto zadać sobie jedno trudne pytanie: w jakim środowisku dorosło?

Badania psychologiczne konsekwentnie pokazują, że trudność z przegrywaniem nie jest cechą charakteru — jest wyuczonym wzorcem. I często pochodzi z kilku konkretnych miejsc:

Rodzice, którzy chronią przed porażką. „Daj mi, zrobię to za ciebie.” „Nieważne, że nie wygrałeś — i tak jesteś najlepszy.” Intencja jest piękna. Efekt — dziecko nigdy nie uczy się, że porażka jest przeżywalna. Bo kiedy miałoby się tego nauczyć?

Środowisko nadmiernie rywalizacyjne. Kiedy każda gra w domu musi być wygrana, kiedy starszy brat zawsze jest lepszy i nikt tego nie omawia, kiedy rodzic sam nie znosi przegrywać przy planszówkach — dziecko dostaje jasny komunikat: przegrana = katastrofa.

Brak walidacji emocji po porażce. „Przestań płakać, to głupie.” „Nie maż się, weź się w garść.” Dziecko, którego emocje są odrzucane, uczy się albo je tłumić (co wybucha później ze zdwojoną siłą), albo eskalować (bo tylko wtedy ktoś reaguje).

Brak modelu. Dziecko uczy się przez obserwację. Jeśli nigdy nie widzi dorosłego, który przegrywa z klasą — przegrywa i mówi „no cóż, spróbuję następnym razem” — nie ma skąd tego skopiować.

📘 Polecam, gdy za trudnymi zachowaniami stoi niska samoocena

Widzę Cię. Słyszę Cię. Wierzę w Ciebie — jak budować poczucie własnej wartości u dziecka

Dziecko, które utożsamia przegraną z własną wartością, potrzebuje najpierw solidnego fundamentu — pewności, że jest kochane niezależnie od wyników. Ten e-book daje Ci konkretne narzędzia do budowania tej pewności w codziennych rozmowach i sytuacjach.

Sprawdź e-book →

Zdrowa rywalizacja — co to właściwie znaczy?

Rywalizacja ma złą prasę. Wiele środowisk wychowawczych wahadłowo przeszło od „zawsze wygrywasz” do „nie ma przegranych, wszyscy są zwycięzcami” — i żadne z tych podejść nie służy dziecku.

Zdrowa rywalizacja to coś pomiędzy. To współzawodnictwo, które:

  • ma jasne zasady, które obowiązują wszystkich jednakowo
  • stawia nacisk na wysiłek i proces, nie tylko na wynik
  • pozwala wygrywać i przegrywać — bez dramatyzowania żadnego z tych stanów
  • uczy szacunku dla przeciwnika — i dla siebie samego, bez względu na rezultat
  • jest dostosowana do poziomu rozwoju dziecka — żeby wyzwanie było realne, a nie miażdżące

Psycholog Lev Wygotski mówił o „strefie najbliższego rozwoju” — przestrzeni między tym, co dziecko potrafi samodzielnie, a tym, co potrafi z pomocą. Zdrowa rywalizacja powinna działać dokładnie w tej strefie: lekko rozciągać, ale nie demolować. Napięcie — tak. Miażdżenie — nie.


Co powiedzieć dziecku, które nie radzi sobie z przegraną

To jedno z najtrudniejszych zadań rodzicielskich — być przy dziecku w chwili, gdy przeżywa emocjonalną burzę, i nie powiedzieć nic z tych rzeczy, które automatycznie cisną się na usta.

Kilka zasad, które naprawdę działają:

Najpierw emocja, potem rozum. Dziecko, które jest zalane emocjami, nie słyszy argumentów. Zanim powiesz cokolwiek logicznego, usiądź przy nim i nazwij to, co widzisz:

❌ Zamiast
„Przestań płakać, to tylko gra.”
✓ Powiedz
„Widzę, że bardzo chciałeś wygrać i bardzo Cię to boli. To normalne.”
❌ Zamiast
„No cóż, wygrał lepszy. Musisz to zaakceptować.”
✓ Powiedz
„Tym razem nie wyszło. To naprawdę może być przykre. Chcesz mi powiedzieć, co czujesz?”
❌ Zamiast
„Nie bądź taki wrażliwy, jesteś już duży/a.”
✓ Powiedz
„Przegrywanie bywa naprawdę trudne. Nawet dorośli to czują. Usiądźmy razem chwilę.”
❌ Zamiast
„I tak mi nie zależy, kto wygrał. Mnie interesuje tylko, żebyś był/a szczęśliwy/a.”
✓ Powiedz
„Widziałam/em, jak bardzo się starałeś/aś. To się liczy — naprawdę.”

Gdy emocje opadną — i dopiero wtedy — możesz spokojnie porozmawiać o tym, co się stało. Nie po to, żeby „nauczyć lekcji”, ale żeby razem popatrzeć na sytuację z dystansu.

Kilka pytań, które pomagają:

  • „Co myślisz — co mogłoby pójść inaczej następnym razem?”
  • „Co ci się udało — nawet jeśli nie wygrałeś/aś?”
  • „Jak myślisz, co czuł ten, kto wygrał? A co czujesz Ty?”

I jeden gest, który warto praktykować regularnie, nie tylko po porażce: chwalenie wysiłku, nie wyniku. „Dobra próba”, „widziałam, że się naprawdę starałeś”, „świetnie, że nie zrezygnowałeś” — to buduje nastawienie na rozwój cegiełka po cegiełce.

📙 Polecam na wieczory po trudnych dniach

Przygody w Lesie Pstrym — opowieści o wielkiej sile małego serca

Bajki terapeutyczne to jeden z najłagodniejszych sposobów na rozmowę o trudnych emocjach — bez konfrontacji, bez presji. W tym zbiorze znajdziesz opowieści, które pomagają dzieciom oswoić się z porażką, frustracją i porównywaniem się z innymi. Idealne na wieczór po dniu, który nie poszedł po myśli.

Sprawdź e-book →

Jak uczyć zdrowej rywalizacji — zasady dla rodziców i wychowawców

Zanim przejdziemy do konkretnych zabaw, kilka zasad ogólnych, które tworzą środowisko, w którym zdrowa rywalizacja ma szansę rozkwitnąć:

Bądź modelem. Zagraj z dzieckiem w planszówkę — i przegraj. Naprawdę. Powiedz: „Ojej, tym razem mi nie wyszło. No cóż, dobra gra!” I idź dalej. To jest jedna lekcja wychowawcza, której żadna książka nie zastąpi.

Nie chroń przed porażką — towarzysz w niej. Twoja rola to nie „sprawić, żeby wygrało”, tylko być przy nim, gdy przegra. To ogromna różnica.

Nie porównuj z rodzeństwem ani rówieśnikami. „Twój brat zawsze dobrze przegrywa” to jeden z najszybszych sposobów, żeby wzmocnić poczucie bycia gorszym.

Chwal wysiłek, nie wynik. To chwilę trwa, zanim stanie się nawykiem, ale zmienia absolutnie wszystko.

Rozmawiaj o emocjach — nie tylko po porażce. Normalizowanie emocji w codziennym życiu sprawia, że dziecko ma większy zasób słów i strategii na chwile trudne.

📕 Polecam, gdy złość po porażce jest bardzo intensywna

Kiedy emocje bolą — jak zrozumieć agresję u dziecka i pomóc mu odzyskać spokój

Kiedy przegrana kończy się kopnięciem pionka, krzyczeniem albo biciem rodzeństwa — za tą agresją stoi bezsilność, którą warto zrozumieć. Ten e-book tłumaczy, co napędza wybuchy złości i daje konkretne strategie, które działają w gorących chwilach.

Sprawdź e-book →

10 zabaw, które uczą zdrowej rywalizacji i przegrywania
(dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, 4–9 lat)

Najskuteczniejsza szkoła przegrywania to taka, która wygląda jak zabawa. Poniżej 10 propozycji, które naturalnie oswajają dziecko z napięciem rywalizacji, zmiennością losu i emocjami po przegranej — bez terapeutycznego podnoszenia palca.

 

01 Zgadnij, co mam w głowie (20 pytań)

Wiek: 5–9 lat  |  Liczba graczy: 2–6 osób  |  Czas: 10–20 min

Jedna osoba myśli o jakimś przedmiocie, zwierzęciu lub postaci. Pozostałe zadają pytania, na które można odpowiedzieć tylko „tak” lub „nie”. Kto zgadnie w 20 pytaniach — wygrywa rundę.

Dlaczego to działa: Wygrana zależy tu bardziej od myślenia niż od siły czy zręczności — co zmienia dynamikę. Dzieci uczą się, że można przegrać z mądrym pytaniem, nie ze słabością. A do tego: każdy może wygrać kolejną rundę, bo role się zmieniają. Świetna gra na oswojenie z tym, że „nie wiem” — i że to w porządku.

02 Wyścig żółwi

Wiek: 4–7 lat  |  Liczba graczy: 2–5 osób  |  Czas: 15 min

Każde dziecko dostaje małego żółwia (figurkę lub papierowy pionek). Trasa jest prosta — np. od kanapy do drzwi. Ale jest haczyk: żółw może poruszać się tylko wtedy, gdy dziecko wykonuje jakieś ćwiczenie (np. 5 podskoków, okręt na plecach przez 10 sekund). Po każdym ćwiczeniu żółw przesuwa się o jeden krok. Wygrywa ten, kto dotrze pierwszy do mety.

Dlaczego to działa: Gra łączy wysiłek fizyczny z rywalizacją, ale wynik jest tu dość losowy — bo ćwiczenia są takie same dla wszystkich. Dziecko uczy się, że można „bardzo się starać” i nadal nie wygrać — i że to nie jest niesprawiedliwość, to po prostu życie. Dobra na rozmowę: „Dałeś/aś z siebie wszystko? To właśnie się liczy.”

03 Kolory i klocki — budowanie pod presją czasu

Wiek: 4–8 lat  |  Liczba graczy: 2–4 osoby  |  Czas: 10 min

Każde dziecko dostaje identyczny zestaw klocków. Dorosły pokazuje wzór przez 10 sekund, a potem go zasłania. Zadanie: zbudować ten wzór z pamięci w 2 minuty. Kto zbuduje najdokładniej — wygrywa.

Dlaczego to działa: Tu przegrana wynika z różnicy w zdolnościach pamięciowych, a te są zmienne i rozwijalne. Dziecko łatwo rozumie: „Następnym razem zapamiętam lepiej.” Przegrana ma konkretną przyczynę i konkretne wyjście — to odczarowuje ją z kategorii „klęski”. Dodatkowy bonus: ćwiczy koncentrację i pamięć roboczą.

04 Balansujący most (gra kooperacyjna z elementem rywalizacji)

Wiek: 5–9 lat  |  Liczba graczy: 3–6 osób  |  Czas: 20 min

Dwie drużyny mają za zadanie zbudować jak najdłuższy most z kart (zwykła talia) lub patyczków, nie używając kleju ani taśmy. Po 10 minutach mierzy się długość mostu. Drużyna z dłuższym mostem wygrywa.

Dlaczego to działa: Gra kooperacyjna w ramach rywalizacji — każde dziecko musi najpierw dogadać się ze swoją drużyną, żeby w ogóle wziąć udział w rywalizacji zewnętrznej. Przegrana jest tu przegraną drużyny, nie jednostki — co rozprasza ból porażki i uczy, że za wynik odpowiadamy razem. Świetna rozmowa po: „Co możemy poprawić następnym razem?”

05 Kto ma rację — quiz wiedzy bez punktowania

Wiek: 6–9 lat  |  Liczba graczy: 2–6 osób  |  Czas: 15–20 min

Dorosły zadaje pytania z wiedzy ogólnej, przyrodniczej lub o ulubionych zainteresowaniach dzieci. Każde dziecko zapisuje (lub szepcze) odpowiedź przed ogłoszeniem. Nie ma punktów — jest tylko „brawo, trafiłeś” albo „tym razem nie, ale słuchaj, jak jest naprawdę.” Na koniec każde dziecko dostaje jedno pytanie ze swojej dziedziny, w której jest ekspertem.

Dlaczego to działa: Brak tabeli punktów zmniejsza presję. Dziecko ćwiczy znoszenie bycia „w błędzie” bez katastrofy — i doświadcza, że każdy wie coś innego. Normalizuje różnicę w wiedzy i umiejętnościach jako naturalną, a nie hierarchiczną.

06 Rzuty do kosza z odległości — wyzwanie własnego rekordu

Wiek: 5–9 lat  |  Liczba graczy: 1–6 osób  |  Czas: 15 min

Kosz (może być miska albo pudełko) ustawiamy na środku pokoju. Każde dziecko zaczyna z bliskiej odległości i rzuca zmiętą kartką. Po każdym trafieniu cofa się o krok. Zapisujemy, jak daleko doszło. Następna runda — próbuje pobić własny rekord.

Dlaczego to działa: Rywalizacja tu odbywa się z samym sobą — nie z innymi. To uczy nastawienia na własny progres, a nie porównania. Dziecko, które nie trafi z daleka, nie przegrywa z kimś — tylko ma nowe wyzwanie. Idealna na wdrożenie hasła: „Mój jedyny rywal to wczorajsze ja.”

07 Losowa gra karciana — dobieranie i puszczanie

Wiek: 4–8 lat  |  Liczba graczy: 2–5 osób  |  Czas: 15 min

Zwykła talia kart, każdy dostaje po 5. Celem jest pozbycie się kart przez dobieranie i odkładanie na środek — wygrywa ten, kto pierwszy zostanie bez kart. Ale haczyk: co kilka rund dorosły losowo dobiera karty dla wszystkich z zakrytego stosu — to zmienia układ i może odwrócić prowadzenie.

Dlaczego to działa: Losowość odgrywa tu dużą rolę — co uczy, że wynik nie zawsze zależy od nas. Dziecko, które „prawie wygrało” i dostało nowe karty, doświadcza frustracji w kontrolowanym środowisku. Dobra rozmowa po: „Jak się poczułeś/aś, gdy dostałeś/aś nowe karty? Co zrobiłeś/aś z tą frustracją?”

08 Teatrzyk kukiełkowy — odgrywanie przegrywania

Wiek: 4–7 lat  |  Liczba graczy: 2–4 osoby  |  Czas: 20–30 min

Dzieci tworzą małe lalki lub kukiełki z skarpetek lub papieru. Następnie odgrywają scenkę: jedna kukiełka przegrywa wyścig, konkurs rysunkowy albo mecz. Jak reaguje? Co mówi? Co mogłaby zrobić inaczej? Dzieci same wymyślają zakończenie.

Dlaczego to działa: Zabawa przez postać zmniejsza barierę emocjonalną — dziecko może bezpiecznie eksperymentować z uczuciem porażki bez ryzyku osobistego wstydu. Psychologowie nazywają to techniką projekcji przez zabawę. Często to, co kukiełka „poczuła i zrobiła”, jest dokładnie tym, co czuje i robi dziecko — i tu zaczyna się najważniejsza rozmowa.

09 Zrób to lepiej niż wczoraj — dziennik wyzwań

Wiek: 6–9 lat  |  Liczba graczy: 1 dziecko + rodzic  |  Czas: 5 min dziennie przez 2 tygodnie

Dziecko wybiera jedno wyzwanie fizyczne (np. ile razy z rzędu mogę odbić piłkę, ile pompek zrobię, jak daleko skoczę w dal). Codziennie przez dwa tygodnie próbuje pobić własny rekord i zapisuje wynik w specjalnym zeszycie — rysunkiem lub liczbą. Na koniec ogląda swój postęp.

Dlaczego to działa: Tu przegrana nigdy nie jest z kimś — jest tylko z własnym poprzednim rekordem. Dziecko uczy się patrzeć na siebie z perspektywy czasu i rozumieć, że „dziś nie wyszło” ≠ „nigdy nie wyjdzie”. To jest serce nastawienia na rozwój, o którym pisze Dweck — i można je zbudować przy pomocy zeszytu i piłki.

10 Kto pogratuluje ładniej? — rytuał fair play

Wiek: 5–9 lat  |  Liczba graczy: 2–6 osób  |  Czas: 5 min po każdej grze

Po zakończeniu każdej gry (bez wyjątku) dzieci siadają w kółku. Każdy mówi jedno zdanie do zwycięzcy: coś miłego, coś prawdziwego. A zwycięzca mówi jedno zdanie do każdego z przegranych: coś, co zauważył podczas gry. („Widziałem, że bardzo się starałeś”, „Twój ruch w połowie był super.”) Dorosły moderuje i modeluje odpowiedzi.

Dlaczego to działa: To rytuał, który zmienia kulturę zabawy. Dziecko uczy się, że zakończenie gry to nie czas na triumf ani na żal — to czas na kontakt. Na dostrzeżenie drugiej osoby. Po kilku tygodniach dzieci zaczynają to robić spontanicznie. To moment, w którym wychowanie zrobiło swoje.

 


Na koniec

Dziecko, które płacze po przegranej, nie jest słabe. Jest uczące się. Twoja rola nie polega na tym, żeby sprawić, że przestanie płakać — ale żeby być przy nim, kiedy płacze, i żeby po tym być razem, gdy wstaje.

Umiejętność przegrywania nie pojawia się po jednej rozmowie ani po jednej planszówce. Buduje się latami — w małych momentach, kiedy dorosły siedzi obok, nie ucieka od emocji, nie minimalizuje ich i nie przesadza z nauczką. Po prostu jest.

I to — jak zawsze w wychowaniu — jest wystarczające, żeby zacząć.

Jeśli czujesz, że trudne emocje dziecka po porażkach to tylko jeden z wielu obszarów, z którymi sobie nie radzisz — i że potrzebujesz kogoś, kto spojrzy na całą sytuację z zewnątrz — zapraszam na konsultację rodzicielską online. Razem możemy znaleźć podejście, które pasuje do Twojego konkretnego dziecka.

📅 Umów konsultację →

Zdrowa rywalizacja u dzieci, nauka przegrywania u dzieci, jak nauczyć dziecko przegrywać, co powiedzieć dziecku po przegranej, emocje dziecka po porażce, rywalizacja w przedszkolu i szkole, zabawy wspierające odporność emocjonalną dzieci — to tematy, z którymi coraz częściej mierzą się rodzice i wychowawcy. Jeśli szukasz praktycznych narzędzi i wsparcia w budowaniu odporności emocjonalnej dziecka, zapraszam do lektury moich e-booków oraz na konsultację rodzicielską online na stronie pomocne-emocje.pl.

Autor Pomocne Emocje

O autorze

Jestem trenerem kompetencji rodzicielskich oraz specjalistą ds. trudnych zachowań u dzieci. Łączę wiedzę trenera TUS i terapeuty Integracji Sensorycznej (SI), dzięki czemu patrzę na rozwój dziecka w sposób holistyczny i pomagam rodzicom lepiej rozumieć emocje dzieci.

Potrzebujesz indywidualnego wsparcia w wychowaniu dziecka?

📅 Umów konsultację rodzicielską online

TGS

Kategorie:

Rozwój

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategorie bloga

Moje dziecko jest perfekcjonistą

Każdy rodzic pragnie, aby jego dziecko było dokładne, ambitne i odnosiło sukcesy. Co jednak zrobić, gdy ta naturalna dążność[…]

Jak przygotować dziecko do zerówki

Pójście do zerówki to jeden z pierwszych tak ważnych kroków milowych w życiu młodego człowieka i jego rodziców. To[…]

ADHD u dziewczynek – niewidzialny portret neuroróżnorodności. Jak rozpoznać ukryty lęk, problemy sensoryczne i wesprzeć rozwój córki?

Pod maską grzecznej dziewczynki: jak rozpoznać ADHD u córki | Pomocne Emocje ADHD u dziewczynek Przez całe dziesięciolecia ADHD[…]

Co zrobić, gdy dziecko nie chce się bawić z dziećmi w przedszkolu? Spojrzenie psychologiczne

Odprowadzasz swoją pociechę do sali, zaglądasz przez szybę i widzisz, że inne dzieci wspólnie budują wieżę z klocków, a[…]

„Nie mam czasu dla starszego dziecka” – jak odzyskać bliskość i uwolnić się od poczucia winy?

Pojawienie się na świecie młodszego dziecka, powrót do pracy, natłok codziennych obowiązków domowych i zawodowych – życie potrafi biec[…]